Poprzedni temat «» Następny temat
Wątpliwości
Autor Wiadomość
torjus
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 36
Posty: 141
Wysłany: 2018-08-03, 22:11   Wątpliwości

Czuję potrzebę wygadania się, bo niedawno zakończyłem psychoterapię i trochę mi się tego nazbierało. Jak tak czytam wypowiedzi i historie osób ts to rzuca mi się w oczy jedna rzecz. Kiedy osoba dojdzie już do tego, że jest ts (bądź jeśli wie od zawsze) chce dokonać zmian jak najszybciej. Mnóstwo osób zaczyna funkcjonowanie w preferowanej płci (bądź funkcjonuje tak od zawsze) jeszcze przed hormonoterapią, a dla mnie to coś kompletnie nierealnego. W zasadzie cieszę się, że idę do Robachy, że mam czas ogarnąć sobie życie, zanim diametralnie je zmienię. I zastanawiam się, czy to normalne, czy właśnie tak to powinno wyglądać. Już w innym wątku wspominałem, że choć od bardzo wczesnych lat przejawiałem potrzebę przynależności do męskiej części populacji, to jednak za każdym razem ją w sobie tłumiłem i próbowałem żyć jako najpierw dziewczynka a potem kobieta.

Kilka dni temu miałem rozmowę kwalifikacyjną i z racji tego, że mam problemy z cerą, wiedziałem, że muszę użyć podkładu, żeby jako tako się prezentować. Nie malowałem się od jakiegoś roku? Może nawet dłużej. Ale przyszło mi to naturalnie, za podkładem poszedł puder, potem szminka, nawet trochę tuszu do rzęs. I uderzyło mnie, że ładnie wyglądam, że w zasadzie lubię mieć pomalowane usta. I niby nigdy nie chciałem być jakiś supermęski, (bo chociaż wiem, że chcę przejść wszystkie operacje, to mam zamiar mieć długie włosy i może nawet malować paznokcie na czarno) to jednak wzbudziło to moje zaniepokojenie.

Boję się zmian, panicznie boję się czegoś, czego nie znam, ale z drugiej strony wiem, że bez tranzycji nigdy nie będę szczęśliwy. Ale trochę się w tym gubię. Bo nie powinienem tego chcieć bardziej? Nie powinienem chcieć już, teraz, niezależnie od wszystkiego? Nie powinienem mieć więcej odwagi i kazać ludziom zwracać się do mnie w męskiej formie? Może to wina słabego charakteru, może tego, że jednak lubię mieć nad wszystkim kontrolę, że pragnienie bezpieczeństwa przedkładam ponad całą resztę. Boję się, że nieważne, co zrobię, efekt nigdy nie będzie dla mnie dostatecznie dobry i to mnie strasznie hamuje.
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 568
Posty: 4625
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2018-08-03, 22:39   

torjus napisał/a:
Mnóstwo osób zaczyna funkcjonowanie w preferowanej płci (bądź funkcjonuje tak od zawsze) jeszcze przed hormonoterapią, a dla mnie to coś kompletnie nierealnego.


Ale nie wszyscy.

torjus napisał/a:

Kilka dni temu miałem rozmowę kwalifikacyjną i z racji tego, że mam problemy z cerą, wiedziałem, że muszę użyć podkładu, żeby jako tako się prezentować. Nie malowałem się od jakiegoś roku? Może nawet dłużej. Ale przyszło mi to naturalnie, za podkładem poszedł puder, potem szminka, nawet trochę tuszu do rzęs. I uderzyło mnie, że ładnie wyglądam, że w zasadzie lubię mieć pomalowane usta. I niby nigdy nie chciałem być jakiś supermęski, (bo chociaż wiem, że chcę przejść wszystkie operacje, to mam zamiar mieć długie włosy i może nawet malować paznokcie na czarno) to jednak wzbudziło to moje zaniepokojenie.


Makijaż nie jest tylko dla kobiet. Powiem nawet więcej - mówi się, że niektóre kobiety muszą się malować. Ale w takim razie niektórzy mężczyźni też powinni.
Poza tym makijaż mężczyzn był obecny w kulturze ludzkiej od tysiącleci najpierw jako plemienne malunki, które, a jakże, miały zdobić i podkreślać pozycję społeczną. Neolit, starożytność, średniowiecze, barok. W epoce oświecenia pudrowali peruki. W dziewiętnastym wieku mężczyźni czernili wąsa i włosy pomadami. Do dziś plemienne kultury używają malunków na ciele. Po prostu dożyliśmy takich ch**owych czasów, kiedy wszystko jest "pe**lskie", a dres jedynym słusznym strojem wyrażającym męskość i siłę. Nawet garnitur, który 100 lat temu był strojem dziennym, casualowym - jak jeansy i t-shirt obecnie, jest teraz uważany za przesadną elegancję i ekstrawagancję, co jest zaraz kojarzone z nieheteronormatywnością z jakiegoś powodu.

Ludzie nie mają wyobraźni. Takoż mężczyźni mają bardzo silne tendencje hierarchiczne i jeśli ktoś silniejszy im powie jak i co mają robić, to tak właśnie robią.

torjus napisał/a:
Bo nie powinienem tego chcieć bardziej? Nie powinienem chcieć już, teraz, niezależnie od wszystkiego? Nie powinienem mieć więcej odwagi i kazać ludziom zwracać się do mnie w męskiej formie? Może to wina słabego charakteru, może tego, że jednak lubię mieć nad wszystkim kontrolę, że pragnienie bezpieczeństwa przedkładam ponad całą resztę. Boję się, że nieważne, co zrobię, efekt nigdy nie będzie dla mnie dostatecznie dobry i to mnie strasznie hamuje.


Ja mam takie małe podejrzenie, niejako poparte obserwacją, że ludzie lubią wyolbrzymiać i ludzka pamięć działa wybiórczo. Wspomnienie nie jest idealną kopią tego co się wydarzyło, a efektem towarzyszących emocji wtedy, ale także tego co działo się od wydarzenia do chwili obecnej.
Jakoś tak jest, że nagle wszyscy wiedzieli od urodzenia, wszyscy robili tylko to, albo tylko tamto, a jak podrążysz to się okazuje, że jest to mechanizm ugruntowania się w tożsamości i decyzji.

Więc się nie przejmuj, rób po swojemu. Mozliwe, że za 10 lat też powiesz, że nigdy nie miałeś wątpliwości i że cisłeś przez tranzycję jak parowóz w dół zbocza. Pamięć i podświadomość zrobią selekcję.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Reaktancja
użytkownik

Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 25
Posty: 132
Wysłany: 2018-08-03, 22:49   

Cytat:
I zastanawiam się, czy to normalne, czy właśnie tak to powinno wyglądać


A to w ogóle jakoś powinno wyglądać? :)
Jesteśmy różni, przeżywamy to różnie i podchodzimy do tego na swój sposób. Wymienianie się wzajemnie doświadczeniami może nam pomóc rozszerzając perspektywę ale iść trzeba swoją ścieżką a nie kopiować po innych ludziach.


Co do makijażu to na nie wiem czy to w istocie podważa jakoś Twoją męskość. To jest całkowicie kulturowy wymysł kto i jak ma się malować. Były kultury gdzie się mężczyźni malowali też np. w starożytnym Egipcie. Długie włosy to już w ogóle w wielu kulturach były nie tylko ok ale i pożądane dla mężczyzn. Ideał męskiego piękna w tradycyjnej kulturze indyjskiej - Kryszna ma ciemne, długie kręcone włosy i ozdabia je pawimi piórami i kwiatami ;)
Ty jako że wtrącili Cię w role kobiecą mogłeś się do tych czynności przyzwyczaić czy je polubić, gdzie inni mężczyźni byli uczeni tego nie lubić, i byliby "tępieni: przez otoczenie za próby malowania się.

Cytat:
Boję się, że nieważne, co zrobię, efekt nigdy nie będzie dla mnie dostatecznie dobry i to mnie strasznie hamuje.

Żeby rozwiązać ten problem to do działania do uzyskania efektu trzeba włączyć rozwój samoakceptacji. Bez niej to faktycznie, zawsze nie będzie to.
 
 
torjus
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 36
Posty: 141
Wysłany: 2018-08-03, 23:17   

Wiem, że ludzie są różni i dla każdego to inaczej przebiega, ale myślę, że to wciąż jest dla mnie relatywnie nowe i dlatego, nie wiem, szukam jakiegoś złotego środka. I to nie tak, że czuję presję, by być "bardziej tró", choć może czuję, cholera, zagmatwane to. Po prostu wczoraj moja była (wciąż razem mieszkamy) zapytała mnie, czy używałem jej pudru. Odparłem, że tak, że chciałem się przyzwoicie prezentować na rozmowie kwalifikacyjnej. I ona od razu zaczęła robić hałas, że jak to tak, że zrywam z nią, bo "chcę się przerobić na faceta", a potem dalej się maluję i ogólnie tego typu zarzuty. I wiem, że to nie powinno mnie ruszać, ale czułem potrzebę bronienia się, że to tylko podkład, żeby ukryć niedoskonałości skóry, kiedy tak naprawdę użyłem też szminki i było mi tak cholernie wstyd z tego powodu. Tak samo czuję się, gdy trafiam na posty osób, które piszą, że "nie mają pojęcia, jak można tego od zawsze nie wiedzieć". Mam w szafie sukienkę, jedną z kobiecych rzeczy, których wciąż się nie pozbyłem, i jest naprawdę piękna, mimo to wiem, że nie chcę jej nigdy więcej zakładać, ale wtedy w głowie pojawia się ta zdradliwa myśl "a co jeśli...?", której nawet nie muszę dokańczać. I nienawidzę się za to, że w ogóle to kwestionuję. Co jeśli Robacha stwierdzi, że to, kim się czuję, jest niewystarczające, bo tego nie uzewnętrzniam? Przeraża mnie myśl, że mogę utknąć w martwym punkcie i ze strachu na zawsze tam pozostać.
  
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 568
Posty: 4625
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2018-08-03, 23:22   

Też mam kieckę w szafie. Wydałem na nią prawie 4 stówy i dostałem z jej pomocą ocenę celującą z egzaminu w studium wizażu i stylizacji, bo komisja stwierdziła, że nawet samym sobą prezentuję swój talent i wywalę ją dopiero jak stwierdzę, że jestem na to gotów.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Dalialama
użytkownik


Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 102
Posty: 443
Skąd: Kraków

Wysłany: 2018-08-04, 00:21   

torjus, jak bardziej masz prawo robić tranzycję w swoim tempie i na Twoich zasadach. Nie ma co na siłę wychodzić poza strefę komfortu, jeśli nie jesteś gotowy. Tranzycja jest trudna i wymaga przełamywania się. Mnie zajęło z kilka lat outowanie się znajomym i rodzinie i nadal ciężko jest mi z poprawianiem osób, z zaimkami i imieniem. Każdą taką akcję uważam za swoj mały sukces. No i też nie sposób reagować na cały transfobiczny bullshit jaki nas otacza.
No i makijaż jest dla wszystkich, a faceci w makijażu czy kieckach to antycisheteronormatywne cudo <serducho>

Pamiętaj YOU ARE VALID!
_________________
 
 
AwryBoy
użytkownik
Wojtek


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 234
Posty: 1517
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-08-04, 02:14   

torjus napisał/a:
Co jeśli Robacha stwierdzi, że to, kim się czuję, jest niewystarczające, bo tego nie uzewnętrzniam?

To jest podstawowy problem. U Robachy wszystko musi się zgadzać: poczucie określonej tożsamości z wizerunkiem. O ile przymyka oko na pewne rzeczy podczas pierwszej wizyty, o tyle później bacznie obserwuje zmiany w wyglądzie (mam na myśli zmiany, na które sami mamy wpływ, jeszcze przed HRT).
_________________
 
 
 
Jenny
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 253
Posty: 1647
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-04, 20:11   

torjus, możliwe, że przeżywasz jakiś kolejny etap na drodze do akceptacji siebie.
Po tym jak przerobiłeś część problemów, możesz teraz spokojniej spojrzeć w lustro. A w nim zobaczyć, obiektywnie rzecz ujmując, ładną dziewczynę.
Teraz musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy patrząc w lustro widzisz odbicie siebie, czy widzisz po prostu ładną dziewczynę. Taką jakich wiele każdego dnia widzisz.
To trudny moment, bo początkowe impulsy już nie działają, a podjęcie decyzji wymaga zajrzenia w siebie. Lub, jak mówi Wyrocznia, musisz zajrzeć w siebie i odkryć decyzję, którą już podjąłeś.
_________________
Tranzycja to nie wszystko, ale wszystko bez tranzycji to ch**.
 
 
Void
użytkownik

Tożsamość płciowa: x
Kim jesteś: ?
Preferowany zaimek: dowolny
Punktów: 2
Posty: 8
Wysłany: 2018-08-04, 23:43   

torjus, Cieszę się, że mimo wątpliwości pchniesz sprawy do przodu. To już świadczy o pewnym zdecydowaniu. Ja co prawda nie jestem jeszcze na tym etapie, ale z biegiem czasu maluję się coraz mniej, a właściwie już tylko sporadycznie. Jeśli już to robię to chyba tylko ze względu na to żeby uniknąć niewygodnych spojrzeń i sytuacji kiedy ktoś nie wie jak się do mnie zwrócić (i tak nikogo skutecznie nie wkręcę żem facet, więc niech już będzie że bez wątpliwości kobieta)
W sprawach biznesowych dochodzi też czynnik którym jest dobra prezencja. W mojej głowie siedzi przeświadczenie, że mając babskie imię i nazwisko, przychodzenie na oficjalne spotkanie bez makijażu może zostać odczytane jako niechlujność.
Może podobnie jest u Ciebie?
 
 
Jenny
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 253
Posty: 1647
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-05, 00:00   

Nie ma nic złego w tym, że w obliczu silnego stresu korzystamy ze sprawdzonych schematów.
_________________
Tranzycja to nie wszystko, ale wszystko bez tranzycji to ch**.
 
 
Jangmi
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 51
Posty: 832
Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: 2018-08-05, 00:50   

Void napisał/a:
z biegiem czasu maluję się coraz mniej, a właściwie już tylko sporadycznie.

Po prostu stopniowo zmieniaj makijaż z kobiecego na męski.
_________________
https://www.youtube.com/c...w_as=subscriber
 
 
 
Lunawspaniała
użytkownik

Preferowany zaimek: ona
Punktów: 17
Posty: 80
Wysłany: 2018-08-05, 12:47   

Kurczę spróbuj pozbyć się tego toksycznego podejścia że nie możesz być mężczyzną jeśli zachowujesz się lub robisz coś kobiecego , mało męskiego.Istnieją zarówno cis jak i trans faceci którzy podoba się makijaż czy noszenie sukienek i nie sprawia to że są mniej mężczyznami może mniej męskimi mężczyznami ale dalej 100% mężczyznami ;) .W ogóle to zauważyłam że trans mężczyźni dużo częściej lubią takie "dziewczęce" rzeczy niż cisi.

Cytat:
faceci w makijażu czy kieckach to antycisheteronormatywne cudo

Tak, niektórzy faceci w dziewczęcych ubraniach wyglądają super uroczo <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce>
 
 
Freja
ateistyczna bogini
Freja Draco


Tożsamość płciowa: k
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 557
Posty: 5390
Wysłany: 2018-08-05, 13:17   

Jestem dwukrotnie bardziej męski niż ty i znacznie bardziej kobiecy niż jakakolwiek twoja partnerka.
- Brian Molko
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 476
Posty: 7996
Wysłany: 2018-08-06, 04:38   

Lunawspaniała napisał/a:
W ogóle to zauważyłam że trans mężczyźni dużo częściej lubią takie "dziewczęce" rzeczy niż cisi.

Kiedyś wymyśliłem taką teorię, że może to dlatego, że nas z różnych powodów tym zainteresowano - np. jak się miało koleżanki to się jednak coś podłapało, co się nam autentycznie spodobało. I nie jest powiedziane, że cis by się tym nie zainteresował - gdyby miał okazję, ale nie miał...
_________________
 
 
torjus
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 36
Posty: 141
Wysłany: 2018-08-06, 18:29   

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, dały mi wiele do namysłu.

Jenny napisał/a:
Teraz musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy patrząc w lustro widzisz odbicie siebie, czy widzisz po prostu ładną dziewczynę. Taką jakich wiele każdego dnia widzisz.


Dopiero po tych słowach dotarło do mnie, że unikałem patrzenia w lustro od wielu miesięcy. To w łazience mam maleńkie, światło bardzo słabe i w zasadzie to właśnie wtedy, podczas malowania się, stanąłem w jasnym pokoju przed wielkim lustrem, które normalnie zasłaniam ręcznikiem, i przyjrzałem się sobie dobrze po raz pierwszy od dłuższego czasu. Czy widzę siebie? Częściowo. Widzę swoje oczy, widzę swoje usta, włosy, nos, ale nie widzę siebie w całości. Łapię się na tym, że ciągle zastanawiam się, jak będę, nie jak mógłbym, wyglądać mając męskie rysy. Myślę, że w pewnym sensie przerobiłem już ten etap nienawiści do siebie, nienawiści do swojego ciała, i teraz staram się zajrzeć głębiej, jak ckliwie by to nie zabrzmiało, wyłapać te części mnie, które pozostaną niezmienne. Przez długi czas widziałem to wszystko bardzo... rozdzielnie. Tak jakby po jednej stronie przepaści było moje życie przed tranzycją, a po drugiej po. I siebie też widziałem jako dwie różne osoby, kiedy nie chodzi o to, że wcisnę jakiś magiczny przycisk i nagle stanę się kimś zupełnie innym. Nadal będę sobą, tylko bardziej sobą, głębiej sobą, sobą w pełni. To tak, jakbym żył w wielkim domu i miał dostęp tylko do jednego pokoju. Tranzycja nie jest przeprowadzką do nowego miejsca, a odkrywaniem siebie na nowo, rozwojem, rozrostem, postępem. Nawet jeśli zrealizuję swoje plany i całkowicie odetnę się od swojej przeszłości, nie oznacza to, że muszę się odcinać od siebie samego, od tego, kim teraz jestem i kim kiedyś byłem. W końcu wszystko, co przeżyłem, cały ten ból, smutek, niezrozumienie, strach i zło, jakie mnie spotkało, ukształtowało mnie, dało mi siłę, by zawalczyć o moje życie, o spełnienie, o szczęście. Byłbym wyjątkowo głupim, odrzucając to wszystko. Myślę, że muszę sobie wybaczyć to, czego nie mogę zmienić, zaakceptować to, i skupić się, by naprowadzić moje życie na właściwy tor.
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 568
Posty: 4625
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2018-08-07, 14:25   

torjus, bardzo dobre podsumowanie. Ja muszę sobie jeszcze wybaczyć to, że odmawiałem sobie samego siebie.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
administracja
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 9