Poprzedni temat «» Następny temat
Czy rzeczywiście nadzieja umiera ostatnia?
Autor Wiadomość
enigman
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Punktów: 1
Posty: 72
Wysłany: 2018-10-05, 00:24   Czy rzeczywiście nadzieja umiera ostatnia?

Cześć.. z tej strony POZORNIE wesoły, czarujący oraz niezwykle zdystansowany i żartobliwy chłopak. Jestem raczej wycofanym użytkownikiem forum. Zdecydowałem się napisać ten post, bo doszedłem do przepaści której już nie potrafię sam przeskoczyć.
Jestem już parę lat na hormonach, przeszedłem już mastektomię i histerektomię. Wtedy jeszcze mnie to cieszyło. Miałem nadzieję, że to zmieni moje życie, mój świat. Teraz stoję przed lustrem i brzydzę się sam sobą. Tym kim jestem. Mimo, że operacje wyszły bardzo dobrze to jednak z głowy nigdy nie wymarzę tego co przeżyłem i przeżywam. Nie mogę poradzić sobie ze swoją transseksualnością Od kiedy tylko pamiętam czułem się facetem. Zawsze byłem sam. Nie potrafiłem się dostosować, udawać. Starałem się, lecz wychodził z tego istny komizm. Nie mogę narzekać na brak zainteresowania, lecz ciągle tylko muszę każdego odpychać, bo przecież każdy i tak ucieknie jak się dowie. Nawet jeśli nie ucieknie to już na zawsze dostaniemy łatkę na czoło " on był kobietą" . Wiem, że powinno się cieszyć życiem i brać to co dostajemy, ale ja już do cholery nie potrafię. Każdego dnia budzę się z myślą, że ten dzień będzie tym ostatnim. Uciekam od ludzi, uciekam od samego siebie. Najbardziej dołuje mnie fakt, że wszędzie, ale to dosłownie wszędzie jest tylko seks. Laski same ciągną mnie do łóżka, a ja uciekam wymyślając co chwilę to nową wymówkę. Boję się komukolwiek o sobie powiedzieć. Boję się, że gdziekolwiek to wyjdzie. Może w tym momencie zabrzmię co najmniej zabawnie, ale zawsze słyszałem, że powinienem iśc na psychologię, bo z każdym potrafię rozmawiać i prawie każdemu potrafię pomóc. No i poszedłem. Na marne... Gdy na studiach wykładowca poruszy tematykę związaną z trans czy czymkolwiek pokrewnym to większość ludzi śmieszkuje ile wlezie i reaguje obrzydzeniem. Jestem naprawdę załamany tym co się dzieje i co mnie otacza.. Ciągle łudzę się że 3 operacja może coś zmienić, ale obawiam się, że to tylko złudzenia.. Bo nic nigdy nie będzie takie jak powinno być od zawsze.

Czy rzeczywiście jestem z tym wszystkim sam? Czy tylko w mojej głowie szaleją te demony?

Żeby więcej nie zanudzać i nie wylewać tych egzystencjalnych żali, napiszę tylko, że brakuje mi po prostu towarzystwa. Kogoś do pogadania, napicia się piwa czy cokolwiek. Jeżeli komuś również tego brakuje i chciałby nawiązać jakiś kontakt to będzie mi miło.
Jeżeli chodzi o mnie to jestem po 20, zajmuję się muzyką, piszę różne bzdety, uwielbiam naturę, dzikie podróże, sztukę i wszelkie szaleństwo. Z natury jestem silny, ale cholernie wrażliwy.

Ciau.
 
 
jatadosh
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 71
Posty: 627
Wysłany: 2018-10-05, 07:04   

Szkoda, że tego nie napisałeś rok temu jak siedziałem we Wrocku i szukałem nowych znajomych ;)

Nie zdążę się kompleksowo wypowiedzieć na szybko przed zajęciami, ale mi na większość tych problemów pomogło wyjechanie w diabły byle dalej od rodziny i starych znajomych ;) Od razu ts mocno przestał się za mną "ciągnąć". Drugą rzeczą, która powinna pomóc jest psychoterapia u kogoś obeznanego z tematem. Jako student psychologii powinieneś wiedzieć, że tego typu problemów większość ludzi (psychologów też) nie jest w stanie przepracować sama ze sobą i potrzebuje pomocy kogoś, kto spojrzy na wszystko z zewnątrz i bez emocji.
Co do studentów psychologii - czy tak jest na UWr? Moja dziewczyna studiuje psychologię i mówiła coś dokładnie przeciwnego. U niej na uczelni siedzi połowa warszawskiego środowiska LGBT i nie ma jakichś śmieszków czy głupich komentarzy.

Ale mimo że już nie mieszkam na Dolnym Śląsku, czasem tam zajeżdżam, więc jak chcesz możemy popisać i a nuż uda się kiedyś wypić jakieś piwo :P
_________________
There is no good and evil. There are only hot people and those too prude to f... them.
 
 
wij
użytkownik
xaos in my mind


Tożsamość płciowa: nb
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 160
Posty: 727
Skąd: Wawa Szity
Wysłany: 2018-10-05, 07:44   

enigman napisał/a:
powinienem iśc na psychologię, bo z każdym potrafię rozmawiać i prawie każdemu potrafię pomóc. No i poszedłem. Na marne...

Jak to mawiał mój znajomy dumając nad doktoratem z psychologii: na psychologię idą głównie ludzie, którzy sami ze sobą mają problemy i WYDAJE im się, że będą sobie w stanie pomóc. Błąd - do tego potrzeba kogoś z zewnątrz.

enigman napisał/a:
Zawsze byłem sam. Nie potrafiłem się dostosować, udawać. Starałem się, lecz wychodził z tego istny komizm. Nie mogę narzekać na brak zainteresowania, lecz ciągle tylko muszę każdego odpychać, bo przecież każdy i tak ucieknie jak się dowie. Nawet jeśli nie ucieknie to już na zawsze dostaniemy łatkę na czoło " on był kobietą" .

IMHO skoro sam masz problem z akceptacją to przekładasz go na innych.
@jataodsh ma przesympatyczną dziewczynę. Nie uciekła, jak widać.
Przyjaciel jest w szczęśliwym związku małżeńskim z cis kobietą.
To tak tylko spośród ludzi, znanych mi z RL, a zbyt wielu nie znam, bo mam lęki i fobie społeczne oraz olbrzymi problem z nawiązywaniem i podtrzymywaniem znajomości. Tak naprawdę zostają tylko ci, do których natychmiast poczuję sympatię i nawiążemy nić porozumienia.
Na forum innych przykładów też się trochę znajdzie.
Sam też jestem w związku z emkę od nieomal dwóch lat.

Skoro boisz się łatki to może spróbuj kogoś poszukać w środowisku lgbtq? Może taki typ relacji będzie dla Ciebie bardziej komfortowy?

enigman napisał/a:
Gdy na studiach wykładowca poruszy tematykę związaną z trans czy czymkolwiek pokrewnym to większość ludzi śmieszkuje ile wlezie i reaguje obrzydzeniem.

A to akurat dziwne, bo jest właśnie tak, jak pisze jatadosh - masa lgbtq idzie na psycho. No chyba, że u Ciebie tym śmiechem sami siebie maskują :-o
Do tego, skoro psycholog ma pomagać innym, także osobom lgbtq, to dziwi mnie mocno takie podejście.
_________________
"Do what thou wilt shall be the whole of the Law"
"Love is the law, love under will."
Ostatnio zmieniony przez wij 2018-10-05, 07:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 425
Posty: 2736
Skąd: Wielkopolska wschodnia
Wysłany: 2018-10-05, 07:47   

"Samotność to taka straszna trwoga
Ogarnia mnie przenika mnie"

A właściwie to dlaczego?
Dookoła ciebie jest pewnie bardzo dużo ludzi, jakiś odsetek z nich ma podobne zainteresowania i poglądy. Poza nimi są jeszcze ludzie w Internecie, choćby na tym forum. Jeśli podejdziesz do takich potencjalnych znajomości bez patrzenia na nie przez transową szybę powinno być ci łatwiej.

Wiem jak boli otaczająca nas wszechobecna transfobia, bo sama często jej doświadczam. Nauczyłam się jednak podchodzić do niej na zasadzie "Wybacz im Ojcze bo nie wiedzą co czynią". Nie skreślam zatem transfobów z grona swoich znajomych a zdarza mi się nawet co niektórych nawrócić, oczywiście tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba. Nie dziwi mnie również psycholog homofob, zdarza się i taki w moim otoczeniu.

Szukanie związku przez seks wśród ludzi w twoim wieku jest naturalnym zjawiskiem.. Na twoim miejscu od początku znajomości deklarowała bym, że interesuje mnie on jedynie po bliższej znajomości.

Wyszedł post bagatelizujący twoje problemy, a nie chciałam by tak to zabrzmiało. Łączę się zatem w bulu i jako stara baba informuję cię, że przed tobą jeszcze wiele słonecznych dni. Przyjdą same, trzeba im tylko dać szansę pozytywnym podejściem.

Ach, na rozładowanie napięcia seksualnego ludzkość zna od wieków metody.
 
 
enigman
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Punktów: 1
Posty: 72
Wysłany: 2018-10-05, 09:32   

wij napisał/a:
Jak to mawiał mój znajomy dumając nad doktoratem z psychologii: na psychologię idą głównie ludzie, którzy sami ze sobą mają problemy i WYDAJE im się, że będą sobie w stanie pomóc. Błąd - do tego potrzeba kogoś z zewnątrz.

Ależ oczywiście, że tak jest. Ja idąc na psychologię kierowałem się raczej zupełnie czymś innym. Przede wszystkim tym, że jako osoba która wiele doświadczyła psychicznie będę w stanie o wiele bardziej zrozumieć swoich potencjalnych pacjentów. A co do samopomocy to studia psychologiczne działają niestety odwrotnie. Chaos w głowie staje się jeszcze większy i gorszy do zniesienia.

No właśnie na osoby homoseksualne ludzie reagują zupełnie inaczej niż osoby trans. Nawet w środowisku lgbtq ciężko znaleźć często zrozumienie. Ja osobiście kompletnie się w tym środowisku nie odnajduje i się z nim nie utożsamiam.
Ada75 napisał/a:
Dookoła ciebie jest pewnie bardzo dużo ludzi, jakiś odsetek z nich ma podobne zainteresowania i poglądy. Poza nimi są jeszcze ludzie w Internecie, choćby na tym forum. Jeśli podejdziesz do takich potencjalnych znajomości bez patrzenia na nie przez transową szybę powinno być ci łatwiej.

No właśnie i tu także jest problem, bo moje zainteresowania nie należą do codziennych. Jestem raczej osoba kontrowersyjną. Poza tym ciężko znaleźć takie znajomości w swiecie, gdzie większość ocenia przez pryzmat wyglądu. Ludzie traktują mnie jak gówniarza, bo jestem niski i młodo wyglądam. Najgorzej jest ze znalezieniem kumpla. Nie interesuje mnie siłownia ani ciągle gadanie o "dupach". No ale wiadomo jak to działa..
 
 
Armand
użytkownik
ImperialistycznyKnur


Preferowany zaimek: on
Punktów: 606
Posty: 4738
Skąd: Katowice/Katzendorf
Wysłany: 2018-10-05, 12:07   

Moim zdaniem trwały związek rozwiąże problem. Mowisz, że Ci się dziewczyny do łóżka pchają. Może problem leży w dwóch rzeczach: 1. Tracisz czas na znajomości oparte na seksie (nawet jeśli nie od razu idzie je sklasyfikować jako takie). 2. Nie pozwalasz nikomu poznać się i zbliżyć na tyle by związek nie był oparty na płytkich fundamentach. Błędne koło.
_________________
"Jeśli chcesz mieć coś, czego nie miałeś, musisz zacząć robić coś, czego nie robiłeś."
 
 
Discord
użytkownik
Nah.


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 56
Posty: 150
Skąd: Nottingham
Wysłany: 2018-10-05, 20:22   

A jakie masz zainteresowania, że mogą być postrzegane jako kontrowersyjne? I czy szukałeś znajomości pośród ludzi z podobnymi pasjami? Ja osobiście zauważyłem, że można być dziwadłem, ale koniec końców nagle się okazuje, że jest w naszej okolicy inne dziwadło, z którym się szybko da zaprzyjaźnić. Trzeba tymi kontrowersyjnymi zainteresowaniami się podzielić ze światem i zobaczyć jak świat zareaguje :)
 
 
enigman
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Punktów: 1
Posty: 72
Wysłany: 2018-10-06, 16:54   

Gdybym tylko wiedział gdzie szukać. Fora internetowe, czy jakieś grupy opierają się głównie na wymianie zdań czy doświadczeń i na tym kończy się interakcja.

A ja.. interesuję się para psychologią, naturoterapią i większością rzeczy które olewają komercjalizm w pełnej postaci. Uwielbiam też dzikie podróżne z nutą survivalu oraz wszelakie obcowanie z naturą.
 
 
Discord
użytkownik
Nah.


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 56
Posty: 150
Skąd: Nottingham
Wysłany: 2018-10-06, 20:18   

Twoje zainteresowania to bardzo dobre conversation startery :D Nie próbowałeś w środowisku uczelnianym ich poruszyć? A nuż znajdzie się ktoś, kto podziela pasję.

W kwestii spraw survivalowych warto by było porozglądać się za grupami które organizują takie wypady. Wtedy masz 100% szans, że znajdziesz się w grupie ludzi o podobnych zainteresowaniach i taki tygodniowy czy dłuższy wypad może sprzyjać zawarciu przyjaźni.
 
 
enigman
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Punktów: 1
Posty: 72
Wysłany: 2018-10-06, 20:22   

Próbowałem, ale każdy patrzy na mnie jak na wariata. Są pojedyncze jednostki które kumają temat, ale to tylko powierzchowne dyskusje.
Jasne, byłem nawet na kilku takich wyprawach. Co się najadłem wstydu i strachu. Kąpanie się wspólne w strumyku nie wygląda zbyt cudownie w oczach transseksualisty bez III. Poza tym są to zazwyczaj jakieś konserwy które kompletnie nie ogarnęłyby tematu. No ale wyjątki się zdarzają. W każdym razie jest to ciężkie i dość ryzykowne.
 
 
Karatajew
użytkownik
\__________/


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 157
Posty: 974
Skąd: z brzucha mamy
Wysłany: 2018-10-06, 22:58   

enigman napisał/a:
Próbowałem, ale każdy patrzy na mnie jak na wariata.

Skąd ja to znam :-p To są zainteresowania, które lepiej zachować dla siebie. Albo ostrożnie badać, czy ktoś ma naprawdę otwarty umysł, żeby w ogóle podejmować temat. Niestety najłatwiej trafić na ograniczone osoby, albo niewolnictwo zupełnego konserwatyzmu, albo mainstreamu.

Życzę powodzenia, ja się poddałem na razie :-?
_________________
 
 
wij
użytkownik
xaos in my mind


Tożsamość płciowa: nb
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 160
Posty: 727
Skąd: Wawa Szity
Wysłany: 2018-10-07, 08:45   

Karatajew napisał/a:
Skąd ja to znam :-p To są zainteresowania, które lepiej zachować dla siebie. Albo ostrożnie badać, czy ktoś ma naprawdę otwarty umysł, żeby w ogóle podejmować tema

Hahahahahah. To tak, jak ja mam z ezoteryką. Połowa patrzy, jak na debila, 5/6 drugiej połowy puka się w w metafizyczne czoło. Acz bywa, że z kimś i na tym tle złapie się nić porozumienia ;)
_________________
"Do what thou wilt shall be the whole of the Law"
"Love is the law, love under will."
 
 
Jenny
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 300
Posty: 1832
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-07, 10:41   

Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania, wierzyć w ich istotę i mieć przyjemność z samego aktu pasji, bez względu czy ktoś słucha czy nie.
_________________
Tranzycja to nie wszystko, ale wszystko bez tranzycji to ch**.
 
 
enigman
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Punktów: 1
Posty: 72
Wysłany: 2018-10-07, 23:14   

Jenny napisał/a:
Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania, wierzyć w ich istotę i mieć przyjemność z samego aktu pasji, bez względu czy ktoś słucha czy nie.

A kto napisał, że tak jest?
Właśnie najbardziej dołujące w tym wszystkim jest to, że pasje też przestały cieszyć i nastał martwy niebezpieczny czas, który mnie osobiście przeraża.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 587
Posty: 8386
Wysłany: 2018-10-07, 23:33   Re: Czy rzeczywiście nadzieja umiera ostatnia?

enigman napisał/a:
Ciągle łudzę się że 3 operacja może coś zmienić, ale obawiam się, że to tylko złudzenia.. Bo nic nigdy nie będzie takie jak powinno być od zawsze.

Masz rację - trzecia operacja nic w Twoim postrzeganiu siebie nie zmieni, co jednak nie znaczy, że nie ma sensu jej robić! Zawsze to coś na plus, co pomoże w zaakceptowaniu obrazu siebie.

enigman napisał/a:
Czy rzeczywiście jestem z tym wszystkim sam? Czy tylko w mojej głowie szaleją te demony?

Nie, masz identyczne rozterki jak ja latami, z tą różnicą, że mnie nikt nie ciągnął do łóżka - sam chciałem z kimś iść tylko... się bałem i tak dalej (to samo co Ty już napisałeś, więc wiesz jak to jest :P nie będę się powtarzał).

Wiesz... większość Twoich kolegów z roku pewnie psychologami i tak nie zostanie ;) a poza tym jak już tu w temacie pisano - nie każdy psycholog musi każdemu umieć pomóc i na wszystkim się znać.

Mnie pomogła psychoterapia, bardzo, wydaje mi się, że bez tego nie ruszyłbym dalej. I tak stopniowo zacząłem się przełamywać. I dzisiaj nie czuję już żadnych ograniczeń :)
Jak chcesz, możesz do mnie napisać na PW, nie jestem niestety z okolicy ale może wiadomościami też będę mógł jakoś pomóc.

enigman napisał/a:

A ja.. interesuję się para psychologią,

Ja też, więc to nie są aż tak dziwne zainteresowania ;)

Jenny napisał/a:
Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania, wierzyć w ich istotę i mieć przyjemność z samego aktu pasji, bez względu czy ktoś słucha czy nie.

Ale co tu jest do słuchania? Zainteresowania głównie się rozwija - ja lubię o moich czytać, a do czytania nie potrzeba drugiej osoby, wręcz może ona w czytaniu przeszkadzać :D
A inne zainteresowania - np. rękodzieło - możesz powiedzieć, że nikt nie patrzy... eee tam, w dzisiejszych czasach jest deviantART i instagram - cały net może patrzeć, co za różnica czy +1 osoba obok też będzie patrzeć czy nie.
No co jak co ale akurat uważam, że w rozwijaniu/praktykowaniu swoich zainteresowań nie trzeba właśnie nikogo więcej. No chyba, że czyimś hobby są gry zespołowe - to co innego (ale tu chyba łatwiej się wkręcić w jakąś grupę).
_________________
 
 
Discord
użytkownik
Nah.


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 56
Posty: 150
Skąd: Nottingham
Wysłany: 2018-10-08, 08:49   

Nie no jasne, 'niekonwencjonalne' zainteresowania mogą być dziwne dla standardowego zjadacza chleba. Albo spowodować, że ten się sam zainteresuje i nawiąże znajomość :D Ja przykładowo mogę podzielić ludzi na dwie grupy jak ich poznaję:
1. Tych, którzy jak im mówię, że kolekcjonuję padlinę do czyszczenia kości nie chcą ze mną mieć już nic więcej wspólnego.
2. Tych, którzy po chwilowym obrzydzeniu są zafascynowani i chcą poznać szczegóły procesu.

Co do postrzegania siebie, to popieram wendigo. Terapia mogłaby pomóc trochę uspokoić Twoje nerwice na punkcie siebie. Sam wspominasz, że jesteś w stuporze i nawet pasje Cie nie cieszą. To niebezpiecznie balansuje na krawędzi depresji. Lepiej zatrzymać to i cieszyć się życiem, niż wpaść w ten dół bez dna.
 
 
wij
użytkownik
xaos in my mind


Tożsamość płciowa: nb
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 160
Posty: 727
Skąd: Wawa Szity
Wysłany: 2018-10-08, 15:51   

Jenny napisał/a:
Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania

Nie wszyscy przecież są samotni. Poza tym - jak powiedział wendigo - większość zainteresowań najlepiej realizuje się samotnie :P Jak się nie tkwi w głebokiej depresji to IMHO ciężko NIE MIEĆ jakiś zainteresowań.
_________________
"Do what thou wilt shall be the whole of the Law"
"Love is the law, love under will."
 
 
Jenny
użytkownik


Tożsamość płciowa: k
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: ona
Punktów: 300
Posty: 1832
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-08, 19:09   

enigman napisał/a:
Jenny napisał/a:
Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania, wierzyć w ich istotę i mieć przyjemność z samego aktu pasji, bez względu czy ktoś słucha czy nie.

A kto napisał, że tak jest?

Odniosłam wrażenie, że lubisz swoje pasje, a problem widzisz przede wszystkim w samotności. Może rzeczywiście warto nad tym popracować. Niestety, nie powiem jak, bo sama mam ten sam problem. Zresztą, z moich doświadczeń wynika, że cudze rady nie są zbyt pomocne. Samotność jest oporna na rady. Ktoś mógł być samotny, poradzić sobie z tym i mówić nam, że będzie ok. A my i tak nie uwierzymy w to. Mimo, że logika podpowiada, że mają rację. Po prostu, samotność jest samotna. W tym stanie jesteśmy oporni na to co dobrego mogą nam dać inni.

wendigo napisał/a:

Jenny napisał/a:

Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania, wierzyć w ich istotę i mieć przyjemność z samego aktu pasji, bez względu czy ktoś słucha czy nie.

Ale co tu jest do słuchania? Zainteresowania głównie się rozwija

A jak kontolujesz poziom tego rozwinięcia?
Skąd wiesz co wiesz?
Potrafisz gadać o swoim zainteresowaniu przez 15 minut?
A może boisz się konfrontacji wiedzy?
_________________
Tranzycja to nie wszystko, ale wszystko bez tranzycji to ch**.
 
 
Ada75
użytkownik
Westalka w służbie


Preferowany zaimek: ona
Punktów: 425
Posty: 2736
Skąd: Wielkopolska wschodnia
Wysłany: 2018-10-08, 20:52   

Jenny, 100 procent racji co do zapętlania się w samotności. Nie potrafiąc z niej wyjść swego czasu porzuciłam duże miasto wracając na stare śmieci do swojego zaścianka. Paradoksalnie, dziś szukam samotności odnajdując w jej chwilach ukojenie.

Człowiek, to dziwna konstrukcja, trans człowiek, to dziwna konstrukcja wyższego poziomu.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 587
Posty: 8386
Wysłany: 2018-10-09, 04:13   

Jenny napisał/a:
Zresztą, z moich doświadczeń wynika, że cudze rady nie są zbyt pomocne. Samotność jest oporna na rady. Ktoś mógł być samotny, poradzić sobie z tym i mówić nam, że będzie ok. A my i tak nie uwierzymy w to. Mimo, że logika podpowiada, że mają rację. Po prostu, samotność jest samotna. W tym stanie jesteśmy oporni na to co dobrego mogą nam dać inni.

Ładnie napisane :)

Cytat:
wendigo napisał/a:

Jenny napisał/a:

Podziwiam, że mimo samotności potraficie jeszcze mieć zainteresowania, wierzyć w ich istotę i mieć przyjemność z samego aktu pasji, bez względu czy ktoś słucha czy nie.

Ale co tu jest do słuchania? Zainteresowania głównie się rozwija

A jak kontolujesz poziom tego rozwinięcia?

Kiedy coś czytam i stwierdzam, że nic tu nie ma nowego, że czytałem te wiadomości już z piętnaście razy, to widzę, że dużo wiem :P A jak trafię na coś nowego, to mam satysfakcję, że przeczytałem.

Cytat:
Skąd wiesz co wiesz?

Nooo jak wyżej :)

Cytat:
Potrafisz gadać o swoim zainteresowaniu przez 15 minut?

Raczej nie. Głównie też dlatego, że mało kogo interesują moje zainteresowania, a w przeszłości w ogóle mało kogo interesowało co mam do powiedzenia, więc nawykłem do nie mówienia niczego albo bardzo skrótowo ;)

Cytat:
A może boisz się konfrontacji wiedzy?

Pewnie, że byłoby mi wstyd np. rozmawiać z astrologiem o astrologii, bo nie mam w głowie nawet 1/10 jego wiedzy, czy z historykiem o historii holocaustu. Ale z drugiej strony hobby to nie jakiś konkurs kto wie więcej i po co w ogóle się porównywać tak... Hobby/zainteresowania mają dawać przyjemność, jeśli pogłębianie wiedzy komuś daje, to wystarczy - nawet jeśli swojej wiedzy nigdy nie da rady naprawdę głęboko pogłębić ;) Ja zawsze mówię, że mam sporo zainteresowań ale płytkie :P No i coś w tym jest.

Ada75 napisał/a:
Paradoksalnie, dziś szukam samotności odnajdując w jej chwilach ukojenie.

Człowiek, to dziwna konstrukcja, trans człowiek, to dziwna konstrukcja wyższego poziomu.

To też dobre ;) i też tak mam :P kiedyś założyłem bloga, bo nie miałem się komu wygadać, dzisiaj moim marzeniem jest żeby w pracy nikt do mnie nic nie mówił (ani za mną ani obok mnie :D ), tak żebym na przerwach mógł w spokoju czytać, a w czasie pracy słuchać radia, marzyć albo planować co będę robił po pracy a nie musiał angażować się w jakieś nic nie wnoszące do mojego życia rozmowy ;)
_________________
 
 
wij
użytkownik
xaos in my mind


Tożsamość płciowa: nb
Kim jesteś: ts
Preferowany zaimek: on
Punktów: 160
Posty: 727
Skąd: Wawa Szity
Wysłany: 2018-10-09, 08:47   

wendigo napisał/a:
Pewnie, że byłoby mi wstyd np. rozmawiać z astrologiem o astrologii, bo nie mam w głowie nawet 1/10 jego wiedzy, czy z historykiem o historii holocaustu

Kiedy to akurat jest fascynujące, bo można z takiej pogawędki wyciągnąć masę wiedzy, do której się nie dotarło :P

wendigo napisał/a:
dzisiaj moim marzeniem jest żeby w pracy nikt do mnie nic nie mówił (ani za mną ani obok mnie :D ), tak żebym na przerwach mógł w spokoju czytać, a w czasie pracy słuchać radia, marzyć albo planować co będę robił po pracy a nie musiał angażować się w jakieś nic nie wnoszące do mojego życia rozmowy

I jest to powód, dla którego ja siedziałem w słuchawkach XD

Jenny napisał/a:
Potrafisz gadać o swoim zainteresowaniu przez 15 minut?

Tylko 15? Ja mogę cały boży dzień i nie raz się zdarzyło, a już zwłaszcza w towarzystwie innych "nawiedzonych" tym samym, lub podobnym tematem.
Kiedyś mi się zdarzyło wracać taksówką do domu. Nie dość, że z taksiarzem przegadałem cały kurs, potem staliśmy coś koło 2 godzin u mnie pod domem, kontynuując temat (znaczy produkowałem się głównie ja, on pytał o różne rzeczy). Suma sumarum za kurs nic ode mnie nie chciał i podziękował za przemiłą i rozwijającą rozmowę.
_________________
"Do what thou wilt shall be the whole of the Law"
"Love is the law, love under will."
 
 
enigman
użytkownik


Tożsamość płciowa: m
Kim jesteś: ts
Punktów: 1
Posty: 72
Wysłany: 2018-10-09, 10:11   

Ada75 napisał/a:
Nie potrafiąc z niej wyjść swego czasu porzuciłam duże miasto wracając na stare śmieci do swojego zaścianka. Paradoksalnie, dziś szukam samotności odnajdując w jej chwilach ukojenie.

Właśnie to często w ten sposób działa, że doświadczając samotności się w niej jeszcze zatapiamy. Bo to nie chodzi o samotność typu przebywania wśród obcych ludzi, tylko o brak bliższej osoby, bratniej duszy.
 
 
wendigo
użytkownik
TRU ts ;)


Tożsamość płciowa: m
Preferowany zaimek: on
Punktów: 587
Posty: 8386
Wysłany: 2018-10-10, 01:18   

wij napisał/a:
I jest to powód, dla którego ja siedziałem w słuchawkach XD

W sumie też tak robię na przerwach :D (od pewnego czasu zamiast czytać, to ściągam i oglądam na komórce zaległe programy :D ) ale nawet to czasem nie pomaga ;)

enigman napisał/a:
Właśnie to często w ten sposób działa, że doświadczając samotności się w niej jeszcze zatapiamy. Bo to nie chodzi o samotność typu przebywania wśród obcych ludzi, tylko o brak bliższej osoby, bratniej duszy.

Tylko że jednym wystarczy jak ta bliska dusza jest gdziekolwiek, nawet 1000km dalej, bo wystarczy z nią popisać (np. mnie), a inni muszą mieć ją obok...
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 10